Gowin – prorok polskiej polityki. 2 lata temu zrecenzował 100 dni rządów PiS. Istny święty Gaweł, prorok, pisze same apokalipsy

Jarosław Gowin to istny prorok. A nawet ktoś więcej. Do opisu jego wielkości wszystkie miarki upadają. Sam jest dla siebie miarką: 1 gowin.

Nie wiadomo, czy to Szaweł przed epifanią, czy Paweł po epifanii. Wychodzi na to, że Gowin to Gaweł.

Już dwa lata temu – 15 lutego 2014 roku – zrecenzował 100 dni rządu PiS, w którym jest dzisiaj wicepremierem. No, wiecie! To się nie mieści w żadnym piśmie świętym. Biblia jest opisem wydarzeń historycznym, oprócz Apokalipsy, a św. Gaweł PiS, Gowin, pisze same apokalipsy.

Na portalu blogowym salon24 Gaweł polskiej polityki prowadzi blog „Czas na zmianę”, gdzie 2 lata temu tak pisał o PiS.

jarosławGowin

programPiS

programPiS1

Link do tego wpisu:


http://gowin.salon24.pl/567869,program-pis-festiwal-populizmu-za-pieniadze-podatnikow

Proszę jeszcze tweet:

programPiS2

Program PiS? Festiwal populizmu za pieniądze podatników

15.02.2014

Jak największe polskie partie piszą swoje programy? Za budżetowe dotacje robią dziesiątki badań opinii publicznej. Dowiadują się dzięki temu (bo z Polakami niechętnie rozmawiają), że Polakom najbardziej doskwiera bezrobocie, zła opieka zdrowotna, brak mieszkań i pieniędzy na utrzymanie dzieci. Następnie szukają rozmaitych „ekspertów“ i specjalistów od PR-u, którzy za ciężkie pieniądze wyjęte z kieszeni obywateli wymyślają co nowego wyborcom sprzedać i w jakim opakowaniu. Problem w tym, że te partie i ich eksperci nie zastanawiają się jakie są prawdziwe przyczyny problemów, które rzeczywiście Polaków bolą. Nie są w stanie zaproponować skutecznych rozwiązań. Na niesprawne państwo i nadmierną biurokrację mają tylko jedną receptę: więcej ingerencji państwa w nasze życie i więcej biurokracji! Przecież z badań wychodzi im właśnie, że ludzie chcą, aby to państwo dawało im pracę… Z przykrością stwierdzam, że taki kolejny socjalno-populistyczny program przedstawiła dziś największa partia opozycyjna. Chociaż Jarosław Kaczyński w wielu punktach słusznie zdiagnozował dziś problemy Polaków, to zaproponował fatalne recepty. Kolejny raz Prawo i Sprawiedliwość chce gasić pożar… dolewając do niego benzyny.

Spójrzmy na postulaty gospodarcze z przedstawionego dzisiaj programu.  Po pierwsze: PiS proponuje odwrócenie jednej z nielicznych naprawdę udanych reform swoich rządów. Postuluje przywrócenie trzeciej stawki podatkowej PIT, na poziomie 39%.

Po drugie powraca do projektu Narodowego Programu Zatrudnienia.  Zakłada on zwiększenie kosztów pracy o 7% i oznacza, że pracodawcy będą musieli spędzać rocznie 41 godzin więcej na rozliczanie podatków. Według naszych ekspertów po jego wprowadzeniu system podatkowy w Polsce będzie, zgodnie z metodologią Banku Światowego, mniej przyjazny niż na Białorusi. W rankingu „Paying Taxes“ spadniemy o 26 pozycji.  W skrócie: zamiast uproszczeń zaproponowano dalsze komplikowanie najdroższej w OECD administracji podatkowej.

Wreszcie PiS chce oskładkować umowy cywilno-prawne (tak samo zresztą jak rząd) i usztywnić Kodeks Pracy. Efekty może być jeden: większe bezrobocie. Chociaż wiele dziś mówiono na kongresie programowy o Polakach na emigracji, to w praktyce te propozycje oznaczają po prostu kolejną fale wyjazdów „za chlebem“.

Według szacunków koszt dzisiejszego kongresu wraz z towarzyszącą mu kampanią (produkcja spotów, czas antenowy etc.) to grubo ponad milion złotych. By była jasność – to milion złotych z kieszeni podatników. Dziś zaczęła się rywalizacja wyborcza, na którą największe partie polityczne wydadzą grube miliony z pieniędzy, które odbierają obywatelom w podatkach.

Premier Donald Tusk już zareagował wyzywając Kaczyńskiego na debatę i rzucając hasło „Jarosław na debatę się staw“. Tak się składa, że kiedy ja proponowałem Premierowi debatę o programie gospodarczym, to się od niej brzydko migał. Cóż, socjaldemokrata Tusk socjalisty Kaczyńskiego się nie boi. Obaj za to boją się alternatywy, jaką jest powstanie w Polsce normalnej, wolnorynkowej prawicy. Obaj wydając pieniądze podatników będą próbowali nas zakrzyczeć spotami i zasłonić billboardami. Nie uda im się, bo chociaż my nie mamy milionowych dotacji z budżetu, to mamy program, który naprawdę rozwiązuje problemy Polaków. Już jutro przedstawimy jego najważniejszą część: priorytety naszego programu gospodarczego.